Bilet nie w jedną stronę, czyli jak dobrze polecieć?

Namierzyliśmy bilety - świetna cena, wymarzone miejsce, termin urlopu w pracy bezproblemowy. Koleżanka właśnie wraca ze swojego wyjazdu, kolega zaklepał termin miesiąc później, więc idealnie się wymienimy. Kupujemy? Pytanie, które pojawia się za każdym razem, gdy planujemy podróż. Wiele razy zdarzyło Wam się kliknąć 'kupuję', zanim przemyśleliście temat? Nam na szczęście nie. Co jednak zrobić, aby zawsze polecieć dobrze? 

My często nosimy się z zakupem biletów przez kilka dni. Raz zdarzyło nam się wahać nawet przez dwa tygodnie. W pierwszej kolejności sprawdzamy czy czas, którym dysponujemy, pozwoli nam zobaczyć na miejscu wszystkie albo chociaż większość 'must see'. Nikomu nie trzeba mówić, że tydzień czasu nie wystarczy na porządną wycieczkę po Australii, ale nawet w bliższych destynacjach tydzień może okazać się niewystarczający. My wychodzimy z założenia, że wszędzie poza Europą potrzebujemy minimum dwóch tygodni. Najczęściej okazuje się, że nawet to za krótko, ale czas ten pozwala poznać to, co najważniejsze. Pamiętajmy, że bardzo często sama podróż może wynieść dobę, jeśli lecimy z przesiadką, przez co tracimy dwa dni naszego urlopu na transfer. Przy okazji sprawdzajcie czy tanie połączenie nie oznacza podróży trwającej nawet trzydzieści kilka godzin. Wiele razy widzieliśmy naprawdę dobre cenowo loty, ale okazywało się, że na jednym lotnisku trzeba by było spędzić kilkanaście godzin, czekając na drugi lot.

Temat lotnisk to materiał na osobny post, ale przykładowo na lotnisku Charlesa de Gaulle'a w Paryżu przez kilkanaście godzin można jedynie rozebrać się i popilnować własnych ubrań. Lotnisko jest małe, nie ma możliwości rozłożenia się i zdrzemnięcia, dlatego że krzesełka rozdzielone są niepodnoszącymi się podłokietnikami, przestrzeń jest otwarta, bez żadnych wydzielonych mniejszych pomieszczeń, sklepów jest pięć na krzyż, a oferty jedzeniowe oscylują wokół Paula. Nam udało znaleźć się coś 'tańszego' do zjedzenia w postaci dwóch zestawów quiche + średnia kawa, za co zapłaciliśmy równowartość 80 zł. Nie byliśmy specjalnie najedzeni, ale na pewno nie bardzo głodni. Jednocześnie nie ma żadnych wózeczków umożliwiających wożenie bagażu podręcznego. Jeżeli sytuacja taka przytrafi Wam się w czasie lotu powrotnego, gdy cierpicie na nadbagaż i macie plecaki wypchane pamiątkami i brudnymi ciuchami, targanie tego na plecach w każdej sytuacji wymagającej przejścia z jednej strony lotniska na drugą gwarantuje Wam zakwasy dzień po i łamanie w plecach. Problem ten ma znaczenie szczególnie przy nocnych przesiadkach; w dzień możliwy jest city break w mieście postoju.

Po drugie, weryfikujemy jaka pogoda czeka nas w kraju wyjazdu. Jeśli widzicie loty na Karaiby na wrzesień, bądźcie ostrożni, bo właśnie wtedy przypada tam sezon huraganowy. O ile pora deszczowa, (przynajmniej nam) nie przeszkadza co do zasady w zwiedzaniu, bo ogranicza się do godzinnej ulewy w ciągu dnia, poza którą swobodnie można chodzić po zabytkach i innych atrakcjach, to żywioł niosący ogromne zniszczenia, a niejednokrotnie też śmierć, powinien skutecznie zniechęcić do zakupu biletów lotniczych w tym kierunku.

Kolejną sprawą są ceny na miejscu. Jeżeli dysponujecie określonym budżetem, którego nie chcecie przekroczyć, sprawdźcie czy nie zrujnujecie się na zakupie chociażby wody mineralnej. My byliśmy dość mocno zaskoczeni, gdy okazało się, że na Kubie 1,5 l wody mineralnej to wydatek 2 dolarów. Kosztowała prawie tyle samo co mojito! Być może dlatego na koniec wyjazdu stwierdziliśmy, że jesteśmy przepici rumem, co nie przeszkodziło nam wypić kolejnej piña colady.

Ostatnia kwestia to po prostu to, aby sprawdzić czy w ogóle rzeczywiście chcemy lecieć tam, gdzie zaprowadzą nas okazyjnie kupione bilety. Jeżeli chcecie poleżeć na leżaku z piwkiem w ręku, Malediwy mogą sprzyjać tylko części Waszych planów. Jako że jest to kraj muzułmański, w którym Koran stanowi prawo państwowe, jak się domyślacie, swobodnie nie będziecie mogli tam spożywać wszelkiego rodzaju alkoholu. Znajdują się tam również wydzielone plaże dla turystów, pełne pań w wymyślnych bikini, które niekoniecznie idą w parze z zasadami islamu.

Dla pięknej połowy Podróżowskich istotne jest również to, czy w danym miejscu niezbędne są szczepienia. Stan przedzawałowy na widok igły może spowodować, że pewne kierunki mimo dobrych cen biletów, odłożycie na dalszy plan. Dodatkowo upewnijcie się czy w ramach Waszych planów zachowujecie właściwą kolejność państw. Przykładowo możecie mieć problem z wjazdem na Kubę, jeśli wcześniej byliście na terytorium Afryki, albo do Azerbejdżanu, jeśli macie w paszporcie pieczęć armeńską. W wielu państwach problematyczne są również wszelkie adnotacje dotyczące wcześniejszej wizyty w Izraelu - tak między innymi w naszym wymarzonym Iranie. Z kwestii formalnych warto sprawdzić kwestie wizy, jeśli kosztuje kilkaset złotych, cena biletów może nie być już aż tak okazyjna.

Jeżeli powyższe punkty macie rozważone i nadal upatrzone bilety pasują, nie macie co się dalej wahać, być może zostaniecie powitani na lotnisku tak jak my - kto powiedział, że Pozdrawiam nie może być nazwiskiem? Brzmi przecież o wiele bardziej swojsko niż Dobrowolski, przynajmniej na Bali.


Komentarze

Popularne posty